• Ola Śliwowska

Rozwiązania, które (nie)sprawdziły się w naszym domu


sprawdzone rozwiązania w kuchni

W dzisiejszym artykule chciałabym Wam przedstawić moje spostrzeżenia odnośnie 12 wybranych rozwiązań, które zastosowaliśmy w różnych pomieszczeniach w naszym mieszkaniu. Po 3,5 roku intensywnego użytkowania (szczególnie ostatnie dwa lata...) mamy świadomość jakie rozwiązania się sprawdziły i były dobrą decyzją, a jakie zupełnie przeciwnie. Jeśli planujesz remont lub wykańczasz nowe mieszkanie, to moje doświadczenia mogą okazać się dla Ciebie bardzo przydatne. Jak wiadomo najlepiej uczyć się na cudzych błędach ;)


Zacznę od rzeczy, z których jesteśmy zadowoleni i które znacznie ułatwiają nam codzienne życie. Większość z nich znajduje się w kuchni, ale nie powinno to być zaskoczeniem. Kuchnia jest w końcu jednym z pomieszczeń o największej koncentracji różnych rozwiązań i zwykle wykonujemy w niej wiele różnorodnych czynności. Jednocześnie, źle zorganizowana kuchnia potrafi skutecznie uprzykrzyć nam życie, a nawet zniechęcić do gotowania.

My mamy to szczęście, że nasza kuchnia jest dość duża (ma 12,5 m kw.), dzięki czemu łatwiej było nam zaprojektować ją tak, aby była funkcjonalna. Pierwotnie była jeszcze większa, ale postanowiliśmy ją zmniejszyć, o czym napiszę za chwilę.


ROZWIĄZANIA, KTÓRE SPRAWDZIŁY SIĘ W NASZYM DOMU


1. Wydzielenie części kuchni na rzecz spiżarnio-pralni.


Nasza kuchnia miała pierwotnie ponad 17 m kw. (aż 7 metrów długości!). Uznaliśmy, że nie potrzebujemy zapełniać tak dużej przestrzeni szafkami i blatami, więc wydzieliliśmy około 4,5 m kw. z przeznaczeniem na spiżarnio-pralnie. Nie mamy żadnej komórki lokatorskiej ani piwnicy, więc wygospodarowanie zamkniętej przestrzeni magazynowej w mieszkaniu wydawało się być wręcz konieczne. Dzięki temu mamy miejsce do przechowywania zapasów jedzenia, ozdób świątecznych i elektronarzędzi mojego męża ;) Jest tam także miejsce na pralkę i suszarkę, więc zajmują nam miejsca w łazience i jednocześnie nie słychać ich kiedy pracują.


pralnio-suszarnia w mieszkaniu

spiżarnia w mieszkaniu

2. Szuflady zamiast szafek.


Po latach korzystania z kuchni, w której dolną część zabudowy stanowiły szafki z półkami wiedziałam, że nigdy więcej nie chce mieć takiego rozwiązania. Planując kuchnię w obecnym mieszkaniu zastosowałam szuflady w KAŻDYM możliwym miejscu. W całej kuchni znalazły się tylko trzy szafki z półkami, w miejscach w których nie dało się zastosować szuflad: szafka narożna, górna szafka w słupku (nad piekarnikiem) i szafka cargo (w tym przypadku nie chciałam wysuwanej półki, bo miałabym mniej miejsca do przechowywania niż z półkami). W sumie w szafce narożnej mogłam zastosować jakiś wysuwany system (np. odfirmy PEKA), ale ówczesny budżet niestety takiego rozwiązania nie przewidywał. Kosze na śmieci także mamy w szufladzie.

Jeśli tylko macie wystarczający budżet to koniecznie zaplanujcie w zabudowie kuchennej szuflady. Dzięki nim będziecie dokładnie widzieli co macie i nic Wam się nie zaplącze w głębi, tak jak to się dzieje w przypadku szafek. My mamy zabudowę z IKEA i jesteśmy bardzo zadowoleni. Dno szuflad jest bardzo mocne i nie ugina się mimo dużego obciążenia. W części szuflad mamy ukryte kolejne szuflady, dzięki temu przestrzeń do przechowywania wykorzystana jest w 100%. Świetnym rozwiązaniem jest również oświetlenie wewnętrzne w szufladach, dzięki czemu już nic się w nich nie ukryje.


szuflady w zabudowie kuchennej

oświetlenie szuflad w zabudowie kuchennej

oświetlenie szuflad w zabudowie kuchennej

3. Elektryczny otwieracz do szuflady z koszami na śmieci


To jest prawdziwy game changer w kuchni. Nie docenicie tego rozwiązania wystarczająco, dopóki nie przetestujecie go na co dzień. Zapomnijcie o brudnych frontach i uchwytach w szafkach ze śmietnikiem. Dzięki temu mechanizmowi otworzycie szufladę dotykając ją kolanem lub stopą. Prawdziwa oszczędność czasu podczas gotowania oraz sprzątania kuchni. Będę miała takie rozwiązanie w każdej kuchni, do końca życia.


4. Bateria filtrująca wodę


Przez lata ilość produkowanych odpadów plastikowych nie dawała mi spokoju. Wiadomo, że znaczną część z nich stanowiły plastikowe butelki po wodzie mineralnej. Im więcej mieszkańców w domu, tym więcej butelek... Dawniej testowałam dzbanki filtrujące, ale nadal nie odpowiadało mi, że przefiltrowana woda stoi w plastiku. Podczas jednej z wizyt w salonie z wyposażeniem łazienek i kuchni natknęliśmy się na baterie filtrującą Brita. Bateria jest skonstruowana w taki sposób, można z niej pobierać wodę filtrowaną lub zwykłą kranówkę. Filtr montuje się w szafce (w pionie lub poziomie) i zajmuje on bardzo mało miejsca. Wymienia się go mniej więcej co pół roku, co przy koszcie około 150 zł jest bardzo korzystnym rozwiązaniem. Do tego wyposażyliśmy się w saturator i teraz mamy pyszną wodę gazowaną i niegazowaną, nie produkując przy tym ani jednej plastikowej butelki. Zdecydowanie jest to mój game changer numer 2.


bateria filtrująca wodę

5. Duży zlew kuchenny


Skoro mówimy o baterii kuchennej, to nie wypada mi nie wspomnieć także o zlewie. Bardzo często wybieramy zlew kuchenny sugerując się tym, że skoro mamy zmywarkę to zlew może być mały. Nic bardziej mylnego! Moim zdaniem niezależnie od tego ile gotujecie, zlew powinien być możliwie jak największy. Ukryje brudne naczynia, oczekujące w kolejce do zmywarki, pozwoli wygodnie umyć duże przedmioty, które nie nadają się do mycia w zmywarce (np. żeliwne garnki, albo drewniane deski), a w razie potrzeby ogarniecie w nim też kąpiel niemowlaka i nie zalejecie przy tym całej kuchni wodą ;) My wybraliśmy porcelanowy zlew, który łatwo się czyści i efektownie wygląda. W domu na wsi mamy duży zlew ze stali nierdzewnej i też jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.


duży porcelanowy zlew kuchenny

duży porcelanowy zlew kuchenny


Wraz z kolejnym punktem przechodzimy płynnie do tematów niezwiązanych z kuchnią. Okazuje się, że o ile kuchnia była bardzo przemyślana i nic bym w niej nie zmieniła, to niekoniecznie odnosi się to do reszty mieszkania, gdzie mamy więcej wtop ;) Poniżej ostatni punkt o rozwiązaniach, które się u nas sprawdziły, a potem wypunktujemy niesprawdzone rozwiązania.


6. Oddzielenie przestrzeni prywatnej od pozostałej części mieszkania


W pierwotnym planie do naszej sypialni przylegała maleńka garderoba, a do łazienki wchodziło się z korytarza. Generalnie nie ma nic złego w takim rozwiązaniu, ale w przypadku naszego mieszkania powodowało to, że mieliśmy ogromny korytarz i tym samym sporo trudnej do wykorzystania powierzchni. Zdecydowaliśmy się więc na wyburzenie ściany łączącej garderobę z sypialnią i korytarzem oraz postawienie nowej ścianki, dzięki której część korytarza oraz wejście do łazienki zostały włączone do strefy sypialnianej (zwanej przeze mnie "prywatną").

Dzięki temu zabiegowi nasza sypialnia ma ponad 17 m kw. Pozwoliło nam to na zaaranżowanie w niej osobnej, większej niż pierwotna garderoby, bez konieczności stawiania kolejnej ściany. Wystarczyło, że szafy ustawiliśmy w kształcie litery U, z czego część z nich stoi niejako na środku pokoju, tworząc ścianę pomiędzy sypialnią właściwą, a garderobą. Mamy teraz bardzo przytulną, osobistą przestrzeń odgraniczoną od różnych dźwięków, która pozwala nam na ukrycie bałaganu kiedy to konieczne ;)


sypialnia z garderobą

garderoba typu walk-in

łazienka prywatna en suite


ROZWIĄZANIA, KTÓRE SIĘ NIE SPRAWDZIŁY W NASZYM DOMU


1. Brak blatu przy umywalce w łazience i za duża umywalka


To jest rzecz, która mnie nieustannie wkurza. Mamy pod umywalką szafkę o szerokości 80 cm, a umywalka ma 70 cm szerokości, co sprawia, że mam tylko kawalątek blatu wokół. Nie mam więc miejsca na odstawienie słoiczka z kremem, albo położenie kosmetyków, gdy robię sobie makijaż. Zlew ma coś w rodzaju półki, ale często jest tam mokro, więc nie mogę odłożyć na przykład pędzla...


umywalka i blat w łazience

Wybierając taką szeroką umywalkę myślałam, że będziemy mogli z niej korzystać jednocześnie, ale się pomyliłam. Żeby to było możliwe umywalka powinna mieć ze 120 cm długości i dwa krany. Z perspektywy czasu wiem, że wystarczyłaby nam umywalka o szerokości 50 cm. Obecnie zastanawiamy się jak ten problem rozwiązać, ale obawiam się, że bez zmiany szafki, albo zlewu się nie obędzie. Weźcie to pod uwagę planując swoją łazienkę, bo jak już podejmiecie decyzję i wprowadzicie ją w życie, to kolejne zmiany z pewnością nie nadejdą zbyt szybko...


2. Dekoracyjny grzejnik w salonie


Kiedy robiliśmy remont mieszkania strasznie zależało mi na wymianie zwyczajnego płytowego grzejnika na bardziej dekoracyjny, żeberkowy. Teraz bardzo żałuję tej decyzji. Grzejniki płytowe może nie są piękne, ale za to są bardzo solidne i efektywnie ogrzewają pomieszczenia. Wymieniając grzejnik oczywiście wzięliśmy pod uwagę jego moc oraz powierzchnię do ogrzania, ale nie zweryfikowaliśmy jakości... Grzejnik (baj de łej firmy Instal Projekt) wyginał się podczas montażu i strasznie głośno szumi, kiedy jest mocniej odkręcony. Niestety ustawienie niższej wartości na termostacie jest niemożliwe, bo wtedy magnes w zaworze stuka tak głośno, że chyba wszyscy mieszkańcy w naszym pionie to słyszą. Zdecydowanie nigdy więcej nie kupię grzejnika tej firmy! Zastanawiamy się również nad rozwiązaniem tego problemu i myślimy poważnie o ponownym montażu grzejnika płytowego i ewentualnie o zabudowaniu go dekoracyjną osłoną (tak, nadal ogrzewanie będzie bardziej efektywne niż to obecnym grzejnikiem). Mimo wszystko nadal podoba mi się jak wygląda kremowy kaloryfer na tle czarnej ściany :)


grzejnik żeberkowy

4. Gładzie gipsowe na ścianach


Jestem pewna, że każda ekipa remontowa powie Wam, że gładź na ścianie jest niezbędna, bo inaczej będzie brzydko. Nie zgodzę się z tym ani trochę. Ściany pokryte wyłącznie tynkiem (np. glinianym), a następnie pomalowane farbą także wyglądają pięknie. Poza tym takie nieidealne wykończenie jest teraz modne (słyszeliście o wabi-sabi?). W naszym mieszkaniu na ścianach był taki nieidealny tynk, ale niestety został pokryty gładzią. Moi rodzice nadal mają takie tynki w swoim domu i uważam, że to jest piękne, bardzo naturalne i jednocześnie odporne na uszkodzenia wykończenie. Bardzo żałuję, że dałam się namówić na gładzie, bo pochłonęło to sporą część naszego budżetu, a teraz w każdym pomieszczeniu mamy na ścianach jakieś obtłuczenia, wgniecenia, itd. Jeśli będziemy w przyszłości budować dom, to chciałabym mieć ściany poryte tynkiem glinianym. Jest to bardzo naturalne i zdrowe (zarówno dla budynku jak i mieszkańców) wykończenie.

PS. Nie dodaję pod tym punktem zdjęcia, bo każdy z nas zapewne widział nie raz obtłuczony ze ściany gips ;)


Mam nadzieję, że mój rachunek plusów i minusów zastosowanych w naszym mieszkaniu rozwiązań będzie dla Was pomocny przy podejmowaniu decyzji remontowych. Z pewnością w unikaniu błędów pomoże planowanie z dużym wyprzedzeniem oraz wnikliwe analizowanie czynności, które wykonujemy na co dzień. Dzięki temu będziemy w stanie dokładniej ocenić swoje potrzeby oraz oczekiwania co do funkcjonalności przestrzeni.



Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
IMG_20200831_132744-2.jpg

Witaj w moim świecie!

Mam na imię Ola. Moje życie kręci się między gotowaniem i architekturą wnętrz. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie.

Zapisz się do newslettera

Dziękuję!

  • Instagram - Czarny Krąg
  • Pinterest - Czarny Krąg