• Ola Śliwowska

Kilka wskazówek jak przetrwać jesień i nie zwariować oraz przepis na herbatę na odporoność



Listopad. Kilkanaście dni po zmianie czasu na zimowy, a dzień wydaje się o połowę, a nie o godzinę krótszy. Z drzew spadły już ostatnie liście i świat zrobił się szary i smutny. Deszcz za oknem też nie pomaga...

Taka kolej rzeczy jest jednak nieunikniona i nie uciekniemy przed tym (no chyba, że na urlop do ciepłych krajów, ale on też przecież nie trwa wiecznie). Możemy jednak zrobić wszystko, żeby ten ciemny i zimny okres w roku był znacznie bardziej przyjemny i przytulny :) W dzisiejszym artykule podzielę się z Wami moimi sposobami na przetrwanie jesieni i zimy.


Świece i światełka

Pierwszy i chyba najważniejszy z mojego punktu widzenia element uprzyjemniający długie wieczory to ciepłe światło świec. Cudownie otula wnętrze i sprawia, że jest w nim przytulnie i bezpiecznie. Warto wybierać świece wykonane na bazie wosków roślinnych, ponieważ są znacznie zdrowsze niż te z parafiny czy stearyny.



U mnie, poza świecami nastrój tworzą także lampki choinkowe, które używam jako dodatkowe oświetlenie przez cały rok (bo kto mi zabroni ;P ). Najchętniej wybieram ledowe (na druciku, podłączane do kontaktu), o ciepłej barwie światła. Wyglądają super zawieszone we wnęce okiennej, wokół dużego lustra albo na regale z książkami. Jeśli wybierzecie światełka zasilane bateriami, to wyposażcie się koniecznie w akumulatorki i ładowarkę. Takie rozwiązanie będzie bardziej ekologiczne niż zwykłe baterie.



Atmosferę w pomieszczeniu można także budować za pomocą klasycznych punktów oświetleniowych. Zapomnijcie o istnieniu centralnej lampy sufitowej (są teorie, że w ogóle nie powinno ich być w pomieszczeniu). Zamiast tego zapalcie kinkiet na ścianie, lampę do czytania i lampkę na komodzie. Gwarantuję Wam, że w tak oświetlonym wnętrzu będziecie chętniej spędzać czas.


Powrót do dzieciństwa

Kilka lat temu, krążąc między regałami w TK Maxx trafiłam na pudełko przepięknych puzzli brytyjskiej firmy Gibsons. Od razu przed oczami stanęły mi wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to razem z Dziadkiem układałam moje ulubione puzzle z Małą Syrenką. Bez wahania wrzuciłam pudełko do koszyka, bo wiedziałam, że nie tylko mi sprawi przyjemność ich układanie ;) Od tamtej pory nasza kolekcja puzzli znacznie się rozrosła (mamy ze 25 pudełek), a wiele z nich kupiłam za grosze z drugiej ręki na Allegro.

Bardzo Wam polecam taki sposób na spędzanie wolnego czasu. Dopasowywanie elementów ma w sobie coś z medytacji, a poza tym ćwiczy naszą uważność. I ta satysfakcja na końcu, kiedy możemy przesunąć dłonią po kompletnym obrazku. Uwielbiam!






Herbata

Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie jesieni i zimy bez kubka dobrej herbaty. Uwielbiam czarną (szczególnie golden yunnan o lekko wędzonym smaku i tego earl greya), wszelkiej maści zielone, fioletową i ziołowe. Nie akceptuję herbat w torebkach (z wyjątkiem ziołowych i zielonej od Clippera). Jeśli zwykle pijecie herbaty z torebki, to koniecznie spróbujcie liściastych, mają zupełnie inny smak. Pomocne w ich parzeniu będą różne koszyczki i zaparzacze oraz dzbanki, najlepiej z podgrzewaczem. Zwykle stosunek jakości do ceny herbat sypanych jest znacznie lepszy niż w przypadku torebkowych.


Korzystając z okazji chciałabym się z Wami podzielić moim przepisem na pyszną zimową herbatę na odporność. Zielona herbata i granat są źródłem polifenoli, które mają silne działania antyoksydacyjne i antybakteryjne. Granat zawiera także flawonoidy, które uszczelniają naczynia krwionośne, działają rozkurczowo na mięśnie gładkie i chronią serce. Jest także bogactwem witamin takich jak C, A i E, witamin z grupy B oraz składników mineralnych jak żelazo, magnez, cynk i fosfor. Jeśli dodamy do tego jeszcze miód i cytrynę to mamy witaminową bombę, która będzie chroniła nasz organizm przed stanami zapalnymi, infekcjami, a w razie potrzeby wspomoże leczenie zakażenia górnych dróg oddechowych.



Do przyrządzenia naparu używam dużego (ok. 1 litr), porcelanowego dzbanka z podgrzewaczem.


Składniki na 1 litr herbaty:

- 2 czubate łyżeczki zielonej herbaty, najlepiej senchy (ostatecznie mogą być 2 torebki dobrej herbaty),

- nasiona z połowy granatu,

- mała cytryna - jedna połówka pokrojona na plasterki, a z drugiej połówki wyciśnięty sok,

- dobry miód (ja uwielbiam rzepakowy) - tutaj zostawiam Wam dowolność co do ilości, ale na cały dzbanek warto by było dodać minimum czubatą łyżkę. Możecie ewentualnie dosładzać herbatę w kubku, po tym jak już nieco przestygnie.


Sposób przygotowania:

  1. Herbatę wsypujemy do koszyczka i zaparzamy w dzbanku zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Zwykle zieloną herbatę zalewa się wodą o temperaturze 70 - 90 stopni i parzy przez maksymalnie 5 minut, dzięki czemu zachowuje swoje właściwości.

  2. Nasiona granatu rozgniatamy w wysokim naczyniu na przykład za pomocą tłuczka do ziemniaków lub dnem szklanki z grubego szkła, a następnie wrzucamy do zaparzonej herbaty.



3. Dodajemy plasterki oraz sok z cytryny i słodzimy miodem (wedle uznania).

Gotowe!


Ta herbata jest absolutnie przepyszna i w dodatku ma przepiękny kolor. Mam nadzieję, że Wam będzie smakowała tak jak mi :) Pijcie na zdrowie!







Ruch to zdrowie

Jak już jesteśmy w temacie zdrowia to pozwolę sobie poruszyć jeszcze jedną kwestię z nim związaną - ruch. Często z niego rezygnujemy o tej porze roku, a przecież jest niezbędny do utrzymania organizmu w zdrowiu. Nie będę Wam tu robić wykładu motywacyjnego, ale mimo wszystko zachęcam do spacerów (niezależnie od pogody), gimnastyki czy innego rodzaju aktywności fizycznej. Pobudzimy w ten sposób krążenie oraz układ limfatyczny, a to przełoży się na lepsze samopoczucie, większą odporność, ładniejszą sylwetkę i zdrową cerę. Piszę to wszystko dlatego, że chcę Was ostrzec przed błędem, który popełniłam 1,5 roku temu, i nadal borykam się z konsekwencjami w postaci niezrzucalnej oponki na brzuchu. Kiedyś robiłam codzienne minimum 10.000 kroków i nigdy nie miałam problemu z nadmiarem tłuszczyku. Potem zaczął się lockdown, siedzenie w domu, do tego musiałam brać leki, który zrobiły okropny bałagan w moim ciele i... katastrofa gotowa. W tym roku mam silne postanowienie, że będę częściej chodzić na spacery i regularnie ćwiczyć w domu. Liczę też trochę, że będziemy się wzajemnie motywować, bo wiadomo, razem zawsze łatwiej, prawda?




Nie jestem co prawda dietetykiem (aczkolwiek wiem co nieco na temat żywienia człowieka), ale wiem, że jesienią i zimą konieczne jest suplementowanie witaminy D, która ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i odporoność. Wiecie, że tylko 10% populacji ludzi na całym świecie, niezależnie od kraju ma ją na właściwym poziomie w organizmie? Osoba mieszkająca na Florydzie, może mieć taki sam poziom witaminy D jak osoba mieszkająca w Polsce. Niewiarygodne!

Kiedyś w ciągu jednego sezonu chorowałam kilka razy. Często kolejne infekcje dzieliły nie więcej niż 2 tygodnie. Pewnego roku zrobiłam mały eksperyment i zaczęłam stosować witaminę D od początku września aż do końca marca. I zgadnijcie co się stało? Ani razu nie zachorowałam! Żadnego kataru, gorączki, nic! W tym roku też muszę o to zadbać :) Wam również polecam!


Czas na nadrabianie zaległości

Jesień i zima to dla mnie czas nadrabiania zaległości filmowych i książkowych. Nie wiem dlaczego tak jest, ale dopiero jak temperatura za oknem spada poniżej 10 stopni, to jestem w stanie wcześniej położyć się do łóżka z książką, albo na dłużej skupić uwagę na filmie. Poza tym wiadomo, długie wieczory = idealne warunki dla domowego kina ;)

Ostatnio skończyliśmy oglądać na Netflixie duński serial "Kasztanowy ludzik". Wciągnął nas tak, że obejrzeliśmy go w zasadzie w dwa wieczory. Mroczny i trzymający w napięciu, ale bez zbędnej brutalności. Takie filmy lubię najbardziej. Jeśli Wy macie podobnie, to polecam obejrzeć także "Karppi" (również na Netflixie). Ten serial kryminalny jest z kolei fiński, ale klimat jest bardzo podobny. Kilka dni temu byliśmy także w kinie na nowym Venomie i było naprawdę zabawnie. Uwielbiam filmy Marvela i tym razem też mnie nie zawiódł.

Niestety w ostatnim czasie nie obejrzałam żadnych filmów ani seriali komediowych. W tym gatunku najczęściej wracam do tych samych tytułów: "Nothing Hill" (love!), "To tylko seks", "Kocha, lubi, szanuje", "Holiday" (szczególnie o tej porze roku), itp. Generalnie jestem dość wybredna jeśli chodzi o ten gatunek i już chętniej oglądam dramaty. Może Wy moglibyście mi polecić jakąś ciekawą nowość? Zostawcie proszę swoje rekomendacje w komentarzu :)

Jeśli chodzi o książki to aktualnie czytam dwie naprzemiennie, w zależności od tego na co mam ochotę. Jedna z nich to nagrodzona nagrodą Bookera powieść "Niepokój przychodzi o zmierzchu". Marieke Lucas Rijneveld. Jestem dopiero w połowie książki, ale bardzo mi się podoba! Zarówno język jak i poczucie humoru są doskonałe, a czytając ją mam poczucie, że trzymam w ręku bardzo wartościowe dzieło. Z czystym sumieniem mogę wam polecić tą książkę. Nie jestem dobra w streszczaniu książek, więc polecam opisy w Internecie ;)

Druga książka to "Ciepło. Najprzytulniejszy poradnik osiędbania" Niny Czarneckiej. Nigdy nie czytałam bloga Niny ('Blimsien'), ale mimo to skusiłam się na książkę, bo nieustannie dążę do perfekcji w dbaniu o siebie. Ostatnio, mam także poczucie, że muszę otoczyć swoje ciało szczególną troską i pomóc mu odzyskać dawną równowagę. Kupiłam więc tą książkę z nadzieją na znalezienie w niej podpowiedzi jak to zrobić i niespodziewanie znalazłam w niej świetnie przedstawioną wiedzę na temat ajurwedy. Od dawna chciałam zgłębić tajniki tej nauki, ale nie mogłam znaleźć źródła, które przedstawiłaby to w nieskomplikowany i zwięzły sposób. Okazało się, że Nina dokładnie tak robi to w swojej książce.

Poza tym książka jest bardzo ładnie wydana i zawiera piękne, nastrojowe zdjęcia. Nie jestem pewna czy skorzystam z zawartych w niej przepisów, ale z wiedzy na pewno!



Nie mam pewności czy moje sposoby pomogą Wam przebrnąć przez najbliższe pół roku... Wiem, że jest mnóstwo osób, które nie cierpi zimy i koniec, nic tego nie zmieni. Ja też nie będę próbowała ;) Ale wiem też, że mnóstwo z Was uważa, że życie zupełnie zamiera wraz z początkiem jesieni i przez to, zamykacie się w domach i odcinacie od całego świata. Tylko, że takie zapadanie w zimowy sen to strata czasu, którego nikt Wam nie zwróci... Życie jest zbyt, krótkie, żeby jego połowę tracić na narzekanie na porę roku. Dlaczego więc nie robić tego co lubicie przez cały rok? Niezależnie od tego, czy wybierzecie spacer, spotkanie ze znajomymi w fajnej knajpie czy szydełkowanie w ulubionym fotelu, każda z tych aktywności Was wzbogaci.



Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
IMG_20200831_132744-2.jpg

Witaj w moim świecie!

Mam na imię Ola. Moje życie kręci się między gotowaniem i architekturą wnętrz. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie.

Zapisz się do newslettera

Dziękuję!

  • Instagram - Czarny Krąg
  • Pinterest - Czarny Krąg